piątek, 7 grudnia 2012

Zima, Aprat i Pies


 Po długim czekaniu i walce mam swój pierwszy aparat, swoją pierwszą lustrzankę i jestem nią zachwycona. Metodą prób i błędów uczę się wykorzystywać jej możliwości i powoli, powoli coś zaczyna z tego wychodzić. Teraz czekamy tylko na nowy obiektyw i zaczynamy szaleć jeszcze bardziej x3

 Skiper ma się dobrze, jest początek jego (i mojej) ukochanej pory roku, możemy ciapać śniegiem i nie da się ukryć, że rude wygląda pięknie wśród tej wszechogarniającej bieli.

 Dość dawno nie robiliśmy nic na poważnie i prawdę mówiąc odzwyczaiłam się już od pracy z nim. Zaczynając więc krótką radosną sesję byłam bardzo zaskoczona, że on tak za tą pracą tęsknił. Zapierające dech w piersiach jest też to, że rozumiemy się bez słów, że mamy tak wspaniałą więź. Mimo, że na początku naszej wspólnej podróży popełniłam wiele błędów mimo, że teraz w życiu nie zachowałabym się tak samo. Myślałam, że błędy z przeszłości będą nad nami ciążyć w znacznie większym stopniu i tu znów pojawia się filozofia, którą przecież pragnę i staram się iść. Ważne jest tu i teraz, to co robię, myślę i czuję w tym momencie, bo jeśli ja czerpię ogromną radość z odczuwania naszej niezwykłej więzi i pracy z rudym, to on też to czuje i daje mi jeszcze więcej swojego małego kochanego rudego serduszka.

Na koniec zimowy akcent z dzisiaj ;)

3 komentarze:

  1. Nie... nie wierzę! Nowy wpis! :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Już myślałam że blog umarł, a tutaj nagle zmartwychwstaje :).

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja już myślałam, że rudy zbladł do blondu i boisz się do tego przyznać- dlatego tu takie pustki. :P

    OdpowiedzUsuń